Nie mówię o tym skąd, kiedy i dlaczego. We własnej głowie tłumaczyłem to sobie zbyt wiele razy, by chcieć to jeszcze powtarzać. Poza moją głową historia ta brzmi naiwnie a moje imię zaczyna gorzknieć na wargach współrozmówców.
Pojawiam się i po prostu jestem. Inni sami mogą zdecydować czy mi ufać czy nie, ja nie zamierzam ułatwiać im decyzji moją biografią podaną pod nos do kompletu z miarką owsa.
Prodotis
- Siedmioletni ogier, który nie kryje, że część swego życia spędził jako ludzki sługa.
- Kwestionowany milczy jednak zaciekle, twierdząc, że nie jest gotów mówić o tamtych czasach.
- Niezwykle silny Irish Draught mierzący 174cm w kłębie.
- Pomocny i towarzyski, chętnie wdaje się w dyskusje.
- W hierarchii prosił o stanowisko czuwającego nocą oraz ciężkiego kawalerzysty.
- Za lewą łopatką posiada sporą, okrągłą bliznę na pozór przypominającą gwiazdę.
Strzygnąwszy smolistym uchem, z wolna podszedł do ogiera. Taksował go hebanowym spojrzeniem, spod gęstej grzywy, po czym na mięsiste wargi wypełzł uśmiech. - Witaj w stadzie. - Głęboki baryton wzniósł się ponad konie. - Mnie zwą Argo choć przyprawia mnie o o ból głowy. - Zaśmiał się serdecznie. - Obyś poczuł się tutaj ja w domu.
OdpowiedzUsuń