Sasha
| Sash | Sashu | Saszka |
| Klacz | 2 lata | 07.07 | Pinto | USA |
| Piastunka Źrebiąt | Koń gorącokrwisty | 145 cm |
| Piastunka Źrebiąt | Koń gorącokrwisty | 145 cm |
| Karosrokata | Piebald | Tobiano | Jasnoniebieskie ślepia |
| Miła | Uczuciowa | Optymistka | Przyjacielska | Młoda |
| Niedoświadczona | Namolna | Dobra | Opiekuńcza | Uległa |
| Zmienna | Pomocna | Ufna | Śmiała | Pełna energii | Marzyciel |
| Niedoświadczona | Namolna | Dobra | Opiekuńcza | Uległa |
| Zmienna | Pomocna | Ufna | Śmiała | Pełna energii | Marzyciel |
„Bóg zabronil mi isc do nieba, w którym nie bedzie
koni”
- Robert
Bontine Cunningham-Graham
Charakter
Klaczka jest dość pokojowo nastawiona do życia. Stara się nie przejmować problemami i żyć chwilą. Nie wraca wspomnieniami do przeszłości, bo po co rozdrapywać stare rany? Jest optymistką, tego nie da się ukryć. Zawsze szuka drugiego dna, tego dobrego. Chce widzieć we wszystkim dobro. Nie przepada za przemocą, gardzi osobami, które krzywdzą innych. Jest miła i przyjacielska, nie chciałaby mieć wrogów. Łatwo zawiązuje nowe znajomości. Dużo gada, czasem nawet aż za dużo, taki tam słowotok. Często potrafi palnąć coś głupiego bez wcześniejszego przemyślenia i potem tego żałuje. Czasem może wydawać się trochę namolna, ale to tylko dlatego, że przez młody wiek jest bardzo ciekawska. W końcu jeszcze poznaje świat. Jest bardzo uczuciowa. Zdarza się że kieruje się sercem, a nie rozumem, co często pakuje ją w kłopoty. Nigdy nie szuka zemsty, potrafi wybaczyć praktycznie wszystko, nie ważne kto co jej zrobił. Jest za bardzo ufna przez co za łatwo przywiązuje się do kogoś. Nie lubi samotności, wręcz ciągnie ją do czyjegoś towarzystwa. Jej wadą jest uległość, strasznie prosto można sprawić żeby zmieniła swoje zdanie. Zawsze jest skora do pomocy, wystarczy ją o coś poprosić. Wszędzie jej pełno, jest przepełniona energią, nie przepada za siedzeniem w jednym miejscu. Szybko się nudzi, gdy nie ma co robić staje się trochę posępna i cicha.
Pokrój
Przedstawiciele jej rasy nie mają określonego pokroju, są bardzo zróżnicowani. Sasha jest rasy Pinto. Jest karosrokata. Jej białe ciało pokrywają czarne łaty. Ma także dwukolorowy (czarno-biały) ogon. Grzywę ma długą i kremowo-białą. Posiada szlachetną, niewielką głowę o prostym profilu, z dużymi, szeroko osadzonymi oczami o kolorze jasnobłękitnym. Ma szerokie i płaskie czoło na którym ustawione są czujne i ruchliwe uszy. Ma skośnie ustawione barki, które pozwalają jej na bardziej swobodny ruch. Nie ma wydatnego kłębu. Grzbiet ma prosty, a zad zaokrąglony i spadzisty.
Historia
Urodziła się na małej farmie. Ludzie ją wychowali od źrebaka, ponieważ matka nie chciała jej karmić. Piła mleko z butelki niczym małe dzieci dwunogów. Odkąd pamięta oswajana była z ludźmi i nie miała z tym problemu. Nie sprawiała większych kłopotów swoim właścicielom. Gdy tylko trochę podrosła zaczęto wynajmować ją na różnego rodzaju ludzkie przyjęcia. Służyła głównie jako "maskotka" dla dzieciaków. Dawała się ciągnąć za uszy i grzywę, nie była groźna, jak zwykle przyjazna dla otoczenia. Jednak cierpliwość młodej klaczki musiała się kiedyś skończyć. Poza tym była ciekawa co jest poza terenami farmy, w końcu nigdy nie była gdzieś indziej. Pewnego dnia, kiedy wypasała się na pastwisku razem z innymi końmi, wyczuła okazję i po prostu opuściła tereny zagrody, nikt tego się po niej nie spodziewał, więc to nie było trudne. Znudziło jej się życie między ludźmi. Od tamtej pory podróżuje powoli poznając świat.
Partner
Nie posiada "drugiej połówki". Mało kto potrafi wytrzymać z nią dłużej. Jakoś specjalnie nie szuka partnera. Kieruje się zasadą "wszystko przyjdzie z czasem, w odpowiednim momencie". Gdzieś tam w głębi duszy ma nadzieję na odnalezienie kogoś kto będzie przy niej i będzie ją kochał, jednak wie, że jest jeszcze młoda i całe życie przed nią.
Ciekawostki
• W wolnych chwilach lubi spacerować, nie przepada za siedzeniem w miejscu.
• Można ją spotkać zamyśloną, gdy rozmarzona wpatruje się w niebo, często wtedy nikogo nie zauważa.
• Lubi zajmować się źrebakami,jest strasznie opiekuńcza, możliwe, że to przez jej młody wiek, lub przez to, że nie została wychowana przez własnych rodziców, ale przez ludzi.
You were my Sun
You were my Earth
But you didn't know all the ways I loved you, no
So you took a chance
And made other plans
But I bet you didn't think that they would come crashing down, no.
You were my Earth
But you didn't know all the ways I loved you, no
So you took a chance
And made other plans
But I bet you didn't think that they would come crashing down, no.
~*~
KP będzie jeszcze pewnie edytowana kilka razy.
Jestem chętna na wszelkie wątki i powiązania.
Kontakt:
czat lub gg: 19359603



Zwaliste cielsko wtoczyło się na polanę, prześlizgując się z łatwością przez przesmyk, prowadzący do jeziora. Jego ciało spływało wodą, a czarna niczym noc bez gwiazd sierść, lśniła w ostatnich promieniach słońca. Otrzepywał cielsko, gdy zobaczył kolejną nową klacz. Uśmiechnął się szeroko i podszedł do niej. Skłonił się nisko i prostując się machnął długim ogonem. - Witaj w Dolinie Czterech Wiatrów. Mnie zwą Argomael. - Strzygnął obłym uchem. - A Panienka skąd do nas przybywa? - Ciemne źrenice jego wielkich oczu, bacznie obserwowały klacz.
OdpowiedzUsuńWyglądasz na bardzo młodą klaczkę i tak już wędrujesz? Jesteś tak odważna, czy tak ciekawa świata?. - Mięsisty pysk spowił delikatny uśmiech, a w ciemnych źrenicach można było dostrzec uznanie.
OdpowiedzUsuńA zatem, powędrujmy razem. - Uśmiechnął się szeroko. - Oczywiście po terenach stada. - Machnął długim włosiem falistego ogona, ruszając przed siebie. - Pokażę Ci parę ciekawych miejsc, a i może zabiorę Cię tam, gdzie mało kto się wybiera. - Mrugnął ku niej z lekkim rozbawieniem, gdyż wiedział, że z chęcią zapuści się w zakazane miejsce.
OdpowiedzUsuńNa sam początek, wybierzemy się nad wodospad w lesie. Wyznacza on północną granicę stada.- Zerknął na drobną klacz. - Służyłaś kiedyś u ludzi, prawda? - Omiótł jej sylwetkę łagodnym spojrzeniem, po czym skierował wzrok przed siebie, czekając na odpowiedź towarzyszki.
OdpowiedzUsuńWodospad jest piękny. Otoczony zielenią i skałami ukazuje swój majestat. Jest bezpiecznym miejscem, więc możesz tam przebywać kiedy, tylko chcesz. - Uśmiechnął się wyginając potężną szyję w łuk. - A co robiłaś u ludzi? - Źrenica ciemnego oka napotkała jasne spojrzenie klaczki.
OdpowiedzUsuńKlaczka od razu zwróciła jej uwagę. Biła z niej radość i swoboda, którą ona miała kiedyś, dawno temu. W odległych czasach, które teraz wydawały się jak inne życie. Kącik pyska drgnął na widok młódki. - Witaj Sasho. Neb, miło Cię poznać. - schyliła delikatnie łeb.
OdpowiedzUsuń| Kaytshen 'Neb"
To lekko nie miałaś. Małe to pewnie pocieszenie, ale wiedz, że i ja u nich służyłem. - Uniósł dumnie łeb. - Ale do czasu. Wszystko ma swoje granice. - Uśmiechnął się pocieszająco ku klaczce. - Lecz już jesteś wolna i tym trzeba się cieszyć.
OdpowiedzUsuńKara snuła się od rana po terenach z kwaśną miną, ale dostrzegłszy nową klacz podeszła do niej z lekkim uśmiechem. - Ohayo, jestem Arjuna. - Kiwnęła łbem ganaszując go przy okazji. Cóż czasami robiła coś z figur ujeżdżeniowych pozostałości po ludziach.
OdpowiedzUsuńPoruszyła krągłymi uszami spoglądając na łaciatą. Jej hebanowe oczy studiowały zarys jej łba, nóg, sylwetki. Zdawała się sprawiać wrażenie osobnika, który bacznie bada swoich rozmówców nim udzieli jakiś szczegółowych odpowiedzi. - Pireneje. - powiedziała w końcu, a widząc zaskoczenie młódki parsknęła cicho. - Granica hiszpańsko-francuska. - wyjaśniła i uśmiechnęła się litościwie. - A Ty, maluchu?
OdpowiedzUsuń| Kaytshen 'Neb'
- Mnie również miło cie poznać. - Uśmiechnęła się i potrząsnęła by grzywka spadła jej z oczu. - Poznałaś już kogoś w stadzie lub oprowadził cie ktoś już. - Powiedziała dalej się uśmiechając, na ogół zawsze chodziła uśmiechnięta.
OdpowiedzUsuńZa to jej uśmiech nie schodził z pyska, zawsze chodziła uśmiechnięta. - Rozumiem, ale miło mi to słyszeć. - Machnęła ogonem. Naprawdę miło było jej to słyszeć cieszyła się, że zaczęto interesować się stadem.- Agromael pokazał ci już tereny? - Strząsnęła grzywkę z oczu.
OdpowiedzUsuńU ludzi...hmmm....ujeżdżali mnie. Nawet miałem spore sukcesy w tej dyscyplinie, ale jak wiadomo, zawsze najlepszy jest jeździec, a nie ten, który go nosi. - Parsknął z żalem. - W późniejszych latach chcieli bym skakał przez przeszkody. Dajesz wiarę, ja? - Zaśmiał się głębokim barytonem, odrzucając garbonosy łeb ku górze. - Przecież z moją masą nie pokonałbym przeszkody o wysokości metra osiemdziesięciu. Ludzie kompletnie powariowali. Jednak, gdy zaczęli mnie smagać batem, bo ie chciałem skakać, powiedziałem dość. - Spojrzał ciemnym okiem na towarzyszkę. - Pewnego dnia, będąc na padoku naparłem zadem na belki. Pękły pod moim naporem jak zapałki i uciekłem. - Machnął długim włosiem ogona.
OdpowiedzUsuń- Mi ciebie również Sasho. - Uśmiechnęła się. - Pokazał ci już ktoś tereny, poznałaś już kogoś/ - Machnęła ogonem.
OdpowiedzUsuń